Archiwum dlastyczeń, 2007

Na początku było marzenie…

279_filebig.gif278_filebig.gifOdzyskanie przez Polskę w 1918 roku niepodległości, upragnionej po blisko 150 latach zaborów, jeszcze nie przyniosło jej dostępu do morza. Zaślubiny Polski z morzem, ten symboliczny akt inaugurujący proces spełnienia narodowych snów o dostępie do Bałtyku, o flocie, o morskiej potędze, mogły się odbyć dopiero 10 lutego 1920 roku w Pucku.Traktatem Wersalskim przyznano Polsce skrawek wybrzeża. Bez portu.Ledwo 3 miesiące po uroczystościach w Pucku wiceadmirał Kazimierz Porębski – ówczesny dyrektor Departamentu Spraw Morskich Ministerstwa Spraw Wojskowych, oddelegował na Pomorze inż. Tadeusza Wendę by poszukał najdogodniejszego miejsca pod budowę portu wojennego. Już w czerwcu 1920 roku Tadeusz Wenda złożył sprawozdanie z przeprowadzonej lustracji Wybrzeża. Pisał w nim tak: “… najdogodniejszym miejscem do budowy portu wojennego (jak również w razie potrzeby handlowego) jest Gdynia, a właściwie nizina między Gdynią a Oksywą, położoną w odległości 16 km od Nowego Portu w Gdańsku. Miejscowość ta ma następujące zalety:

  1. Osłonięta jest przez półwysep Hel nawet od tych wiatrów, od których nie jest wolny Gdańsk.
  2. Głęboka woda leży blisko od brzegu, a mianowicie linia 6 mt. głębokości w odległości 400 mt. od brzegu, a
  3. linia 10 mt. głębokości w odległości od 1300 do 1500 mt.
  4. Brzegi są niskie, wzniesione na 1 do 3 mt. nad poziomem morza.
  5. Jest obfitość wody słodkiej w postaci strumyka “Chylonja”
  6. Bliskość stacji kolejowej Gdynia (2 km).
  7. Dobry grunt na rejdzie …”